
Międzywojenna fotografia ślubna.
Poniższe fotografie znalazłem na śmietniku.
Są to szklane, przedwojenne negatywy wielkoformatowe, z których zrobiłem pozytywy. Interesowała mnie w nich, przede wszystkim, ciekawa wizualnie, zaawansowana destrukcja.







Ręcznie kolorowane zdjęcie dziewczynki kupiłem na bazarze. Dziewczynka, podczas długiego naświetlania negatywu, ruszyła oczkami dzięki czemu nie ma źrenic, a same białka.
W oryginale zdjęcie odbite jest na srebrnym papierze i naklejone na deskę. W wersji elektronicznej ekspresja zdjęcia znacznie traci na intensywności, ale na tę chwilę musi nam to wystarczyć.

To taki mały „oddech" od sielankowości w fotografii ślubnej. ;)