
Jeszcze kilkanaście lat temu, przed „erą" fotografii cyfrowej, fotograf miał możliwość manipulacji kolorem tylko za pomocą odpowiednio dobranego materiału światłoczułego, ewentualnie samemu obrabiając zdjęcie w ciemni, czy też po prostu fotografował kolor w swej od razu docelowej postaci. Wśród bardziej poszukujących fotografów znane były również takie zabiegi jak wołanie materiału światłoczułego w procesie przeznaczonym dla innego materiału (na przykład wywołanie slajdu jako negatywu lub odwrotnie tzw. cross, wołanie w crosie). Ładne, pastelowe kolory dawały stare negatywy Orwo, polaroidy lub inne, na przykład przeterminowane. Nieliczni sięgali też po archaiczne metody malowania transparentnymi farbami po czarnobiałej odbitce (np. ecoliną), lub starą szlachetną technikę gumową.
Wymienione wyżej metody są oczywiście dalej aktualne i chętnie wykorzystywane wśród choćby studentów fotografii, ASP, ale też przez uznanych fotografów. Jednak przeciętny posiadacz cyfrówki nie ma czasu, sprzętu i często wiedzy, by po nie sięgać. Siada więc przed programem do obróbki zdjęć, chcąc w nich coś poprawić i często nie wie co z tym kolorem zrobić, by zdjęcie wyglądało lepiej.
Skoro więc wszystko musi zacząć się od myśli, a nie od uwarunkowań technicznych, czy przypadku (dziwnego efektu przeterminowanego negatywu, polaroida, Łomo itp.), warto kierować się przede wszystkim intuicją.
Czasem warto też zrezygnować z koloru, bo może się okazać, że odbitka czarnobiała działa lepiej niż w kolorze. Tak na marginesie: Michał Anioł mówił: „ Najważniejszy jest rysunek, reszta to tylko sikanie na obraz." Czarnobiałe zdjęcie jest z natury ekspresyjne, łatwiej przekaże coś, co nie jest czystą informacją wizualną, a dotyczy nastroju, emocji, świata uczuć. Dzieje się tak dlatego, że zdjęcie przez swoją monochromatyczność pobudza mózg do bardziej abstrakcyjnego myślenia. Na co dzień nie widzimy czarnobiało. Widzimy kolorowo i w dodatku w trzech wymiarach, stąd przy czarnobiałym, dwuwymiarowym obrazie załączamy myślenie abstrakcyjne, bardziej wrażliwe i intuicyjne.
Buszmeni wyciągnięci z lasu mieli problem z rozpoznaniem siebie i rzeczy pokazywanych im na zdjęciach przez pierwszych napotkanych białych podróżników. W naszych mózgach istnieją nabyte połączenia neutronów odpowiadające za to, czy coś rozpoznajemy, czy nie. Buszmeni tych połączeń nie mieli. Podobnie dzieje się z gustem i upodobaniami odnośnie kolorów. Są one nabyte i uwarunkowane nawet kulturowo. Polakom będą się podobały inne kolory niż załóżmy Ukraińcom. Zaobserwować można to na wielu przykładach np. w połączeniu kolorów na fladze narodowej, w ludowych strojach, malowaniu domów itp. Mimo , iż dzięki mediom, obecne postrzeganie kolorów się ujednolica, pozostaje ono dalej cechą nabytą, a zatem w dużym stopniu indywidualną.
Ciekawych porad, na temat koloru, szukać można w pozycjach poświęconych malarstwu lub w zagadnieniach dotyczących psychologii widzenia. Przez kilka lat własnych doświadczeń udało nam się sformułować kilka metod, którymi pragniemy się tutaj podzielić.


